Recenzja. 14 lat. Patricia ocenił (a) ten film na: 4. „Wojna polsko ruska”- recenzja. Poszłam na wymieniony wyżej film bez żadnych uprzedzeń, z pewnym dystansem i zaniżonym spektrum oczekiwań. Nie czyta. łam żadnych jego recenzji, ani nie znałam opinii moich znajomych. Nie interesuje mnie jaką nagrodę otrzymała książk.
Wojna polsko-ruska. 2009. 5,1 195 501 ocen . 26 177 chce zobaczyć . 6,1 23 oceny krytyków . Strona główna filmu . Podstawowe informacje. Pełna obsada (70) Opisy (2)
24 lutego Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę (fot. Chris McGrath/Getty Images) Gdyby w 2022 roku Polską rządziła Platforma Obywatelska, nasz kraj z dużym prawdopodobieństwem stałby się ofiarą „nowego polsko-rosyjskiego” resetu. Czyli zakładnikiem niemiecko-rosyjskiej polityki wobec Ukrainy. Tylko u nas List
Szykuje się masakra! Kibice Spartaka Moskwa przygotowują się do wyjazdu do Polski. W czwartek Legia podejmie rywala w meczu o Ligę Europa. Tymczasem na forum fanów Spartaka można kupić szaliki obrażające Legię.
Polacy nie mogą sobie pozwolić na to, żeby nie zdać egzaminy z przyjmowania uchodźców. Możemy dziś pokazać: stanęliśmy na wysokości zadania. Teraz naszym najważniejszym zadaniem jest nie doprowadzić w Polsce do wojny etnicznej – uważa gość Układu Otwartego Tomasz Karoń.
Wojna polsko-ruska na Fakt24.pl. Sprawdź najnowsze i najciekawsze materiały przygotowane przez redakcję w dziale Wojna polsko-ruska. Dołącz, subskrybuj. Bądź na bieżąco!
.
Nowe wydanie najbardziej znanej książki Doroty Masłowskiej! Debiutancka powieść Doroty Masłowskiej uchodzi wciąż za wielką polską sensację literacką. Książka ta sprzedała się w ogromnym nakładzie i wzbudziła żywe zainteresowanie zagranicznych wydawców. Autorka w 2002 roku wstrząsnęła polskim życiem literackim bestsellerem, który napisała, przygotowując się do matury. Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną to chłodne spojrzenie na życie zdezorientowanej młodzieży z blokowiska, żyjącej od imprezy do imprezy, w świecie narkotyków, seksu i światopoglądowego nonsensu. Debiutancka powieść młodziutkiej autorki stała się z dnia na dzień zarówno literackim skandalem, jak i kultową książką pokolenia. Powieść została wyróżniona paszportem "Polityki" i nagrodą publiczności Nike 2002. Data wydania: 2020-06-17 ISBN: 978-83-7392-627-1, 9788373926271 Wydawnictwo: Noir sur Blanc Seria: Kolekcja 70 lat Empik Nagrody: Nagroda Literacka „Nike” (Zwycięzca) Stron: 248 dodana przez: chudini0505
Długo myślałem nad tym co napiszę w recenzji filmu, którego to recenzowania po zobaczeniu bym sobie nie odmówił na pewno. A to wszystko przez jakąś dziwną niechęć do autorki książki, napisanej pod tym samym tytułem z małym dodatkiem „(…) pod flagą biało-czerwoną”. Recenzja będzie krótka i treściwa, bo taki kaprys mój. Zacznę od aktorstwa, gdyż oto postanowiłem zostawić fabułę filmu na sam koniec. Wg mojej skromnej opinii, bardzo skromnej, sztuka aktorstwa jest na bardzo wysokim poziomie, genialny Borys Szyc, genialna Sonia Bohosiewicz, Maria Strzelecka jako zaczytana w biblii szatana, wrażliwa, pisząca wiersze Andżela. Aktorstwo rozkłada na łopatki i nie pozwala się nudzić nawet przy przydługim zakończeniu, o czym później. Pojawia się także sama aktorka autorka, na której temat nie będę się wypowiadał, a szczególnie jej głosu. Na szczęście scenariusz jest poukładany bardziej w całość niż jej wypowiedzi na forum, bez wyuczonych kwestii. Muzyka dobrana dobrze do fabuły, tylko nie wiem co tam nagle zaczął śpiewać Rysiek Riedel z Dżemem, za którym przepadam tak samo jak za Dorotą Masłowską, na przydługim zakończeniu, o którym później. Jeszcze jak przypominam sobie poszczególne kawałki, to widzę sceny z filmu, co bardzo dobrze świadczy o produkcji. No i genialni 5’nizza z kawałkiem Soldat na sam koniec, po przydługiej końcówce. Zdjęcia mogłyby być lepsze, tak bardzo chwalono się efektami specjalnymi, rodem z zachodnich filmów, ale widać jednak wszystkie triki niesienia aktorów na linach do góry. Świecący Szyc na plaży, gdzie po zbliżeniu kamery nagle przestawał, by znowu zaświecić po oddaleniu. Kicz na kiczu (mamy tylu specjalistów w Polsce, grafików, animatorów, cudów, wianków – a wszystko co zawodowe to ruskim się wydaje być), który ma swój urok po jakimś głębszym przemyśleniu wszystkiego. Po za efektami ocena 8/10, zbliżenia, kadry, dogranie z muzyką, a nawet pseudo offowo-teledyskowe wstawki z biegania po łące (na przydługiej końcówce), które potrafią zrzucić z krzesła i cieszyć oczy. Było aktorstwo, była muzyka i zdjęcia, teraz coś o fabule, gdyż recenzja krótka być miała, a o najważniejszej części wspomnieć warto. Zeschizowana, zakręcona, pełna zwrotów akcji, narkotycznych wizji i rożnych przenośni, w ciągu całego filmu potrafi wzruszać, rozśmieszać do łez, wprowadzać w stan zadumy i lekko znudzić, aby zakończyć się z wielką pompą. Nawet „kurwy” i inne epitety nie są w ogóle słyszalne w tej całej wesołej paranoi. Bohaterów idzie polubić od samego początku, zwroty akcji są płynne, a schizy dawkowane nam w bezpiecznych proporcjach. Jednym słowem podoba się, ale ta przydługa końcówka, gdzie w pewnym momencie, jak w muzyce techno, uderza nas wieloma scenami i sytuacjami dość brutalnie, które potrafią zmęczyć. Oglądając film, doszukałem się drugiego dna, a nawet myślę o trzecim i czwartym, chyba o to chodziło w całym przeniesieniu książki na ekrany kin, książki której raczej nie przeczytam. I to nie z zazdrości, gdyż takową nie pałam do autorki, tylko zniechęcającą pompą wokół tego wszystkiego i nie moim językiem (zgeneralizowałem). Film przemówił, zadowolił i polecam, nie tylko fankom Borysa Szyca i jego golizny, nie tylko zbuntowanym fankom Masłowskiej, co traktują książkę niczym biblię, można z czystym sumieniem polecić każdemu normalnemu człowiekowi, z podkreśleniem normalności. Ubaw zapewniony. PS. nie poznaję sam siebie… Oficjalna strona filmu. O filmie na Filmwebie
Zapowiada się zadyma. W teatrze Wybrzeże trwają próby głośnej powieści Doroty Masłowskiej - laureatki paszportu "Polityki", wejherowianki, kontrowersyjnej postaci polskiej się zadyma. W teatrze Wybrzeże trwają próby głośnej powieści Doroty Masłowskiej - laureatki paszportu "Polityki", wejherowianki, kontrowersyjnej postaci polskiej literatury. A to za sprawą książki - "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną". Napisanej, jak zapewnia autorka, przez miesiąc. Wojna w sensie jak najbardziej dosłownym, to słowa wejherowskiego skina o "kontaktach" z handlującymi na rynku Rosjanami to szukanie dziewczyn albo amfy do teatru Wybrzeże, Maciej Nowak pilnie śledzi nowości literackie. Dlaczego zdecydował się na wystawienie książki o skinach i dresiarzach? Nie będzie to sztuka dla grzecznych dzieci, a ze sceny padnie zapewne wiele mocnych słów... - To świetna powieść - powiedział dyrektor Nowak. - Dlatego postanowiłem, że zagramy "Wojnę polsko-ruską...", którą Dorota Masłowska powierzyła nam do końca roku na wyłączność. Mam wrażenie, że z wojną polsko-ruską pojawił się nowy ton i nowy sposób patrzenia na polską rzeczywistość. Jest to książka aż do bólu zabawna, atrakcyjnie napisana. Jednak pod tą warstwą czai się przerażająca pustka, która powstała po zniknięciu jakichkolwiek wartości. Dorotę Masłowską zastaliśmy w domu. Czy możemy porozmawiać o zbliżającej się premierze?- Błagam, nie! Nie czytałam adaptacji. Więc nic nie wiem. Czy jestem ciekawa jak mój tekst zabrzmi ze sceny? Oczywiście, że tak. Prapremiera Pierwsze przedstawienie "Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną" odbędzie się 2 października w ramach Festiwalu Prapremier w Teatrze Polskim w Bydgoszczy. W Gdańsku zobaczymy sztukę zaraz po powrocie z ofertyMateriały promocyjne partnera
Paweł Świątek wraca do twórczości Doroty Masłowskiej po genialnym "Pawiu królowej". Ale nie serwuje powtórki z rozrywki. W "Wojnie polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną" nie ma rapowanych point, czyli tego, co Staremu Teatrowi dało hit na lata, którego zazdrościła mu stolica. Ale jest duży, feministyczny potencjał i nowy sposób na odczytanie masowo wystawianej autorki. Ta "Wojna polsko-ruska" to solidne uderzenie kobiecą pięścią w stół, emancypacyjny protest song. Natasza, Magda czy Arleta, nadal są infantylne, narzekają i jest im źle. Ale gdy będzie trzeba walczyć, nie ma wątpliwości, będą walczyć. Nawet gdyby ich jedyną dostępną amunicją miały być różane kolce. Czytaj więcej >> Wojna polsko-ruska Pawła Świątka to udany powrót reżysera do prozy Doroty Masłowskiej i wysokiej formy, jaką prezentował w Pawiu królowej. Teraz zrealizował spektakl o infantylnej, kibolskiej mentalności. Silny patrzy na kraj i świat – jak na podwórko przy bloku. Czytaj więcej > Jacek Cieślak Adaptacja „Wojny” odbiega znacznie od oryginału, bowiem postać Silnego – głównego bohatera i narratora w książce – odgrywają kobiety. I tak, z historii opowiedzianej z męskiego punktu widzenia, z bardzo męskimi poglądami, reżyser stworzył opowieść przedstawioną przez kobiety i o kobietach. I jest to bardzo dobre rozegranie. Sześć kobiet na przemian odgrywa role Silnego i dziewczyn, jakie napotyka w swoim życiu. Interpretacja głównego bohatera nabiera kolorytu i humoru w kolejnych interpretacjach. Panie bawią się językiem, przerysowują postać Silnego, tworząc z niego karykaturalnego dresiarza o nacjonalistycznych poglądach, zaś wypowiadane przez niego kwestie, zarówno w treści, jak i intonacji, są niezwykle zabawne. "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" to pozycja, która nie pozostawia obojętnym, niezależnie od formy w jakiej jest prezentowana. Wielbiciele pierwowzoru literackiego z pewnością nie zawiodą się, oglądając inscenizację w teatrze Słowackiego, która wiernie odtwarza specyficzny język książki, dodając jej zarazem nowych znaczeń. Obsadzenie zaś samych kobiet, również w głównej roli męskiej, nadaje sztuce zupełnie nowego charakteru i kobiecego punktu widzenia. Czytaj więcej >> Aleksandra Cabaj Fejsa nie mam, bloga nie mam i nie mam bieżączki, zarzuciłem na rzecz rzeczy wyższych, dłużej się wykluwających. Ale w tym wypadku chyba nie wytrzymam do tekstu w "Przekroju". Uprzejmie donoszę, że "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" w reżyserii Świątka jest: 1) totalna, 2) boska, 3) mega. Jestem w szoku, "surprised by joy". Świątek z Pakułą weszli drugi raz do rzeki i im się udało, choć przecież nie mogło. Już dwa akapity miałem napisane, że Słowak chce powtórkę ze Starego, że odgrzewają kotlety z 2012 - lecz po obejrzeniu spektakl się okazał inny niż przed obejrzeniem. Masłowska poleca tę "Wojnę" na Fejsie, więc przylazłem najeżony, że autoreklama. I że same laski. Ale już rozumiem. W połowie, przy wątku keczupu, coś mi w synapsach strzeliło, dostałem drgawek ze śmiechu i poczułem się jak za dawnych czasów na "Pawiu królowej". Dwa serca dla Anny Paruszyńskiej, trzy dla Natalii Strzeleckiej. Dzisiaj idę znowu. Maciej Stroiński
wojna polsko ruska gdzie jest feta