Czy waszym zdaniem powinniśmy byc tolerancyjni w stosunku do Cyganów ? 2010-06-22 22:16:45; Jak zachowywać się w stosunku do niej 2012-10-26 21:47:36; jak powinniśmy zachowywać się w teatrze? 2009-12-01 18:34:52; Jak powinniśmy zachowywać podczas recytacji? 2010-02-08 15:39:24; Jak zachowywać się w stosunku do rodziców? 2009-09-27
Po prostu wczuwasz się w chód. Większości osób wygodniej jest galopować w półsiadzie, jednak mi osobiście lepiej jest w pełnym. Plecy proste, jak tracisz kontrolę nad koniem to odchylaj się do tyłu. No i to w sumie tyle, żadna filozofia. :) I jeżeli nie masz zaufania do konia to wodze na kontakcie.
Toksyczny związek często przejawia się brakiem w proporcji brania oraz dawania. Jedna strona jest w pełnej gotowości, by pracować nad relacją, odpowiadać na potrzeby partnera i jego dobre samopoczucie, angażuje się w jego problemy oraz ich rozwiązywanie. Jest pełna zaufania, zdolna do kompromisów, otwartej rozmowy o problemach w
Schizofrenia to choroba przewlekła, jak nadciśnienie, cukrzyca, łuszczyca, człowiek musi leczyć się przez całe życie. Niestety jest jedną z najbardziej stygmatyzujących chorób psychicznych. Inni się jej po prostu boją. Bliscy opuszczają, odchodzą na zawsze, bo nie potrafią wyobrazić sobie życia z chorym na schizofrenię.
W okresie picia nie potrafiłem zrozumieć samego siebie. Nie raz byłem w sytuacji, że rano obiecałem sobie, że tego dnia nie wypiję, a kilka godzin później i tak szedłem do sklepu. Pod koniec picia zdarzało się w takich sytuacjach, że idąc do sklepu czułem bezsilność, bo przecież mówiłem sobie, że nie wypiję, a i tak wypiłem.
Dzięki przewodnikom psów i obecności czworonogów dzieci nauczyły się jak postępować w stosunku do zwierząt, których nie znają, a każdego dnia mogą napotkać na ulicach swoich miejscowości. Policjanci zaprezentowali jak w pewnym stopniu zneutralizować lub zapobiec pogryzieniu przez agresywne zwierzę.
. Jak pomóc alkoholikowi, aby skutecznie pokonał walkę z nałogiem?Jak pomóc alkoholikowi? Zastanawiasz się, czy istnieje antidotum na chorobę alkoholową? Być może jesteś matką, żoną, bratem czy synem alkoholika. Widzisz, jak ktoś w Twoim bliskim otoczeniu nadużywa alkoholu, regularnie się upijając?Alkoholizm to poważna choroba, która niszczy życie nie tylko osoby uzależnionej, ale również jej rodziny i znajomych. Leczenie jest długotrwałym i wymagającym procesem, który jest możliwy dzięki wsparciu najbliższych. Niezwykle istotną rolę w tym procesie odgrywa pomoc alkoholikom, którzy przyznali się do problemu i rozpoczęli leczenie uzależnienia. Brak wsparcia ze strony najbliższych rzutuje na terapię sprawiając, że wyjście z alkoholizmu jest bardzo trudne, a dla niektórych wręcz pomóc alkoholikowi? – Zaakceptuj to, że jest choryWielu z nas wstydzi się, że ma w rodzinie osobę uzależnioną od alkoholu. Często odwracamy się od takiego człowieka i uciekamy od problemu – uważając, że nie jak pomóc alkoholikowi? Jak możemy podpowiedzieć osobie uzależnionej jak wyjść z alkoholizmu?Przede wszystkim należy uświadomić sobie, że alkoholizm jest bardzo poważną, postępującą chorobą i trzeba jak najszybciej rozpocząć leczenie. Należy zaakceptować fakt uzależnienia i przestać się wstydzić osoby jest wchodzenie w spory i wymaganie składania obietnic ze strony osoby uzależnionej od alkoholu. Osobę taką trzeba traktować poważnie i wymagać od niej konsekwencji w działaniach oraz brania odpowiedzialności za swoje zachowanie i czyny. Trzeba nieustannie wspierać w tych lepszych i gorszych momentach walki z nałogiem. Z drugiej strony nie wyręczać i nie usprawiedliwiać pomoc alkoholikom nie przychodzi ich bliskim z łatwością, co jest wynikiem pewnych uwarunkowań kulturowych. Uzależnienie od alkoholu zamiast leczyć zwykliśmy zamiatać pod dywan, a pomoc alkoholikom w najbliższym otoczeniu na ogół skupiała się na tuszowaniu epizodów alkoholowych i umniejszaniu ich negatywnych alkoholikowi gdzie leży jego problemMetoda interwencji to jeden ze sposobów pomocy alkoholikowi. Polega na spotkaniu w gronie bliskich i na co dzień towarzyszących osobie chorej, ludzi. Jest to rodzaj konfrontacji, podczas której w życzliwy i pozbawiony negatywnych emocji sposób przedstawia się osobie uzależnionej sytuacje i zdarzenia ściśle powiązane ze skutkami nałogu. Ważne, aby podczas spotkania alkoholik był trzeźwy i czuł, że bliscy na prawdę chcą mu pomóc. Jej celem jest wybór odpowiedniej terapii alkoholowej, która skutecznie pomoże mu wyjść z nałogu. Należy przy tym pamiętać, że uzależnienie od alkoholu jest problemem na tyle dużym, iż skuteczne leczenie bez ingerencji terapeutycznej i fachowej pomocy jest praktycznie osobie uzależnionej jak wyjść z alkoholizmu warto więc zaznaczać potrzebę zwrócenia się po profesjonalną pomoc w walce z się jak pomóc alkoholikowi? Skieruj go do specjalistyJeśli alkoholik będzie wiedział, że pomimo swego nałogu ma wsparcie ze strony najbliższych, to łatwiej będzie nam podjąć kolejne kroki, aby mu pomóc. W tym momencie należy namówić osobę uzależnioną do udania się w stronę specjalistów. Jak pomóc alkoholikowi podjąć tak trudną dla niego decyzję? Trzeba mu uświadomić, że konsumpcja alkoholu to jego własny wybór i to on ponosi wszelkie konsekwencje nadmiernego picia. Nie jesteśmy w stanie go kontrolować i naprawiać błędów wyrządzonych za sprawą nie wiemy, jak pomóc alkoholikowi to powinnyśmy skierować taką osobę do doświadczonych specjalistów, którzy wdrożą indywidualny plan odpowiedź na pytanie, jak pomóc alkoholikowi?Przy wsparciu najbliższych, pogodzeniu się przed samym sobą, że ma się problem oraz udaniu się w stronę fachowców, osoba uzależniona od alkoholu ma bardzo duże szanse na wyjście z nałogu. Stopniowo i bez konsekwencji utraty zdrowia, życia oraz rodziny może zacząć nowe i szczęśliwe od alkoholu – pomoc i leczenieUzależnienie od alkoholu jest nazywane jedną z najbardziej demokratycznych chorób XXI wieku. Ofiarami uzależnienia do alkoholu z taką samą intensywnością padają osoby młode, jak i starsze. Kobiety i mężczyźni. Osoby zamężne i samotne. Nie ma reguły i nie ma szczepionki. Dlatego kierując osobę uzależnioną od alkoholu na leczenie należy pamiętać o tym, że nie ponosimy winy za rozwój choroby – niezależnie od tego, co zdarzyło nam się usłyszeć od bliskiej nam osoby alkoholikowi profesjonalną pomoc i leczenie w wyspecjalizowanym ośrodku terapii uzależnień nie robimy mu krzywdy, wręcz przeciwnie.
Współuzależnienie to nie jest wspólne picie. To życie z osobą uzależnioną. To ciągłe pogotowie emocjonalne i uporczywy stres. Szacuje się, że w Polsce cierpi na to co najmniej 3 mln osób. Leczy się 38 tys. Tekst ukazał się w POLITYCE w lutym 2010 roku. Marta, chemik z wykształcenia, przygotowywała pracę doktorską na Politechnice Warszawskiej, gdy przyszedł na świat Adaś. Mąż, ekonomista – to był początek lat 90. – odszedł z SGH i otworzył z kolegą własny biznes. Nie było go w domu całymi dniami, często wyjeżdżał. Były pieniądze, więc Marta przedłużała urlop macierzyński. Wtedy zauważyła, że mąż coraz więcej popija. Od roku Marta bierze udział w spotkaniach grupy wsparcia Al-Anon i potrafi już z większym niż na początku dystansem patrzeć na 17 lat swojego małżeństwa, z których co najmniej 10 przeżyła w stanie głębokiego współuzależnienia. Pierwsze objawy uzależnienia od alkoholu Na początku tłumaczyła sobie i znajomym, że Zbyszek ma na tyle ciężką i stresującą pracę, że w weekend potrzebuje trochę rozluźnienia i relaksu. Kiedy kolega wspólnik skarżył się jej, że Zbyszek zawalił jedną czy drugą sprawę, bo się upił, Marta oburzała się na kolegę, usprawiedliwiała męża. Wspólnicy się rozstali, Zbyszek otworzył własną firmę, ale nie radził sobie. Pojawiły się kłopoty finansowe. – Wyrzucał mi, że musiał zrezygnować z jedynej przyjemności, jaką miał – z Jasia Wędrowniczka – i pić wódkę. I to ta wódka mu szkodzi – wspomina Marta. – Bo ja siedzę w domu i nic nie robię. Czułam się winna. Myślała o powrocie do pracy, ale okazało się, że jest w ciąży; urodziła się Monika. Pomagała więc Zbyszkowi, jak mogła. Rano jajka po wiedeńsku do łóżka, bo mówił, że po przepiciu tylko coś śliskiego i małego przejdzie mu przez gardło. Zawsze woda mineralna przy łóżku, a w lodówce piwo. Firma nie plajtowała tylko dzięki sekretarce, która większość obowiązków Zbyszka wzięła na siebie. Kiedy leżał schlany, Marta wydzwaniała do niej, tłumacząc, że mąż zwichnął nogę, że koła od samochodu mu ukradli albo że ma prawie 39 stopni gorączki i właśnie czekają na lekarza. Zresztą lekarz – specjalista od detoksykacji – był coraz częstszym gościem w ich domu. Przekonywał: mąż musi podjąć leczenie. Kiedy Zbyszek dochodził do siebie, prosiła, błagała, wymuszała obietnice. On mówił: już nigdy więcej, ale po tygodniu, dwóch znowu szedł w tango. – Seks przestał mi sprawiać przyjemność – mówi Marta. – Kiedy dobierał się do mnie po pijaku, cuchnący i niezdarny, czułam obrzydzenie. Wylewała mu wódkę, a za chwilę biegła do sklepu po alkohol, żeby on nie wychodził. Którejś nocy, gdy trzęsąc się błagał o kieliszek, bo umiera, pod nocnym sklepem usiłowali ją napaść menele. Od tamtej panicznej ucieczki zawsze miała w domu schowany alkohol: – Niczego tak nie pragnęłam jak tego, żeby przestał pić, ale jednocześnie wspomagałam jego picie. Latem 2005 r. po kolejnej kłótni wyszedł z domu. Wrócił nad ranem, pijany. T-shirt założony na lewą stronę, za uchem ślady szminki. Była roztrzęsiona kolejnym całonocnym czuwaniem, uderzyła go w twarz. On się odwinął, wybił jej dwa zęby. Nawet przez myśl jej nie przeszło, żeby zadzwonić po policję. – Zapadłam się w sobie. Nie dość, że pije, to jeszcze mnie zdradza. Coś ze mną musi być nie tak – myślałam. Wycieńczona poszła do lekarza po coś mocniejszego na sen. Oprócz recepty dostała skierowanie do psychologa, bo bez fachowej pomocy jej bezsenność i nerwica szybko może przerodzić się w depresję – mówił lekarz. Proszki nasenne nie działały. Przestraszyła się tej depresji. – Od psycholożki dowiedziałam się, że mam się zająć sobą, a nie chorobą męża. Nie chciałam tego przyjąć. Poradziła mi też, żeby pójść na spotkanie grupy Al-Anon. Tam nie trzeba się przedstawiać ani opowiadać o sobie. Na początek warto posłuchać. Kilka tygodni później usłyszała, jak inni mówią o tym, co ona chciałaby powiedzieć. Od pół roku Marta żyje z mężem w separacji. Wcześniej powiedziała mu: nie pójdziesz na leczenie, to ja przeniosę się z dziećmi do dziadków. Myślał, że po raz kolejny tylko go straszy. W październiku 2006 r. wróciła do pracy, nadrabia zapomnianą i straconą przez 15 lat wiedzę. Czym jest współuzależnienie od alkoholu? Definicji jest wiele. Najprostsza mówi, że to towarzyszenie innej osobie w uzależnieniu. Earnie Larsen, amerykański specjalista, twierdzi, że są to wyuczone autodestrukcyjne zachowania lub wady charakterologiczne, które upośledzają zdolność inicjowania i przeżywania związków opartych na miłości. Melody Beattie, powracająca do zdrowia narkomanka i alkoholiczka, autorka książki „Koniec współuzależnienia”, uważa, że współuzależnioną jest osoba, która pozwala na to, by zachowanie innej osoby oddziaływało na nią ujemnie, a jednocześnie obsesyjnie kontroluje zachowanie tej drugiej osoby. Zofia Sobolewska, psycholog, szefowa Studium Terapii Uzależnień Instytutu Psychologii Zdrowia, powiada, że współuzależnienie to utrwalona forma uczestnictwa w długotrwałej, niszczącej sytuacji życiowej. Aby doszło do współuzależnienia od alkoholika, partner (partnerka) musi w związek wprowadzać destrukcję. Niekoniecznie alkoholową. Uzależnić się można także od córki lub syna narkomana, męża hazardzisty, seksoholika, matki pedantki, groszoroba, dziadka lekomana, żony hipochondryczki, pracoholika, internauty, zakupoholiczki, obżartuchów i odchudzających się, nawet od osób stosujących przemoc w rodzinie. Mechanizmy większości współuzależnień są podobne: jedna osoba wprowadza destrukcję, druga się do tej destrukcji dostosowuje. W Polsce największym problemem, z najbardziej dramatycznymi objawami, jest uzależnienie, a zatem i współuzależnienie od alkoholu. Z danych Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) wynika, że mamy w Polsce około 800 tys. osób uzależnionych od alkoholu oraz ok. 3 mln pijących szkodliwie. Niektórzy z nich żyją w gospodarstwach wielopokoleniowych. Zdarza się też, że niepijący partner alkoholika nie popada we współuzależnienie. Z ostrożnością można więc szacować, że w Polsce na współuzależnienie – tylko w związku z chorobą i nadużywaniem alkoholu – cierpi co najmniej 3 mln osób. W zdecydowanej większości są to kobiety. Dzieci i nastolatków nie traktuje się jako współuzależnionych, mimo że przeżywają one cierpienie i inne zaburzenia związane z życiem w rodzinie alkoholowej. Współuzależnieni są pełnoprawnymi pacjentami placówek leczenia uzależnień, ale z takiej pomocy korzysta zaledwie 38 tys. osób. W 92 proc. są to kobiety. Zgłoszenie się po pomoc utrudnia mężczyźnie stereotyp: co to za chłop, którego żona pije. – Zdecydowana większość współuzależnionych nie korzysta z pomocy, bo nie widzi powodu, żeby sobie pomagać – twierdzi Jadwiga Fudała, szefowa działu lecznictwa odwykowego i programów medycznych PARPA. – Działa też silna, wpisana we współuzależnienie, presja ukrywania problemu. Także fałszywe przekonanie, że „to i tak nic nie zmieni”. Działa też wstyd, szczególnie w małych miejscowościach, przy czym w ponad 30 proc. powiatów nie ma żadnej placówki odwykowej. Marta miała szczęście, że lekarz skierował ją do psychologa, a psycholog nie poprzestał na zaleceniu środków uspokajających i nasennych. Lekarzy niewiele uczy się o uzależnieniach, a już żadnej wiedzy nie zdobywają o współuzależnieniu. – Farmakoterapia nie jest tu rozwiązaniem – twierdzi Jadwiga Fudała. Objawy współuzależnienia W szpitalu psychiatrycznym w Suwałkach przyjrzano się dokładniej przypadkom ciężkich nerwic i depresji. Okazało się, że 80 proc. pacjentów miało problem ze współuzależnieniem lub było DDA, czyli dorosłymi dziećmi alkoholików (o DDA pisała Joanna Podgórska, „Powrót monstrum”, POLITYKA 7/04). Stworzono więc odpowiedni program terapeutyczny. PARPA chciałaby uruchomić w akademiach medycznych blok zajęć poświęconych tym zagadnieniom. Współuzależnieni często bywają ludźmi dobrymi i życzliwymi, uwrażliwionymi na cierpienie innych, krzywdę i niesprawiedliwość. Alkoholik czy narkoman potrafi to bezpardonowo wykorzystywać. Z czasem nie tylko oczekuje, ale wręcz żąda pomocy. Duszą matki czy żony szarpie wtedy naturalny nakaz: pomóc cierpiącemu. Oto kilka (według Zofii Sobolewskiej) charakterystycznych zachowań osób współuzależnionych: 1. Poddanie się rytmowi nałogu (picia, ćpania): zmiana godzin posiłków, zaprowadzenie nakazu zachowania ciszy, bo „tatuś śpi”, scedowanie obowiązków na starsze dzieci lub sąsiadów, przekładanie lub rezygnacja z planów odwiedzenia krewnych, wakacji. 2. Nadopiekuńczość, czyli nieświadome zapewnianie komfortu dalszego picia. Wyręczanie uzależnionego partnera w obowiązkach domowych, opiece nad dziećmi, załatwianiu codziennych spraw (w urzędzie, spółdzielni, na wywiadówkach w szkole, w sprawach zdrowia dzieci). Podejmowanie dodatkowej pracy, bo alkoholik traci sporą część domowego budżetu na swój nałóg. Usprawiedliwianie jego nieobecności w pracy, zachowania wobec krewnych, sąsiadów. Bieganie rano po piwo, opłacanie detoksykacji, załatwianie zwolnień lekarskich, płacenie długów. Niedopuszczanie go do konfrontacji z trudami życia codziennego, ukrywanie problemów. Dbałość o posiłki i „żeby zawsze miał uprane i uprasowane”. Życie z alkoholikiem przebiega według stałego cyklu: awantura, ciche dni i przeprosiny, otwierające miodowy miesiąc, tydzień lub trzy dni. Alicja Szowa, terapeutka, która prowadzi grupę dla współuzależnionych w Grodzisku Mazowieckim, zachęciła pacjentki, żeby opowiedziały, jak mężowie przepraszali: – Jednej z pań mąż przynosił kwiaty, drugą partner zagadywał i przymilał się, trzeciej robił jakiś prezent. Czwarta opowiedziała, że w ciche dni wracał z pracy, siadał za stołem, ale obiadu nie brał do ust. Trzeciego, czwartego dnia zaczynał jeść i to był sygnał, że ona może już go przeprosić. 3. Godzenie się na przemoc, na obwinianie: „To przez ciebie piję”, „Gdybyś była inna...”. Godzenie się na okazywanie lekceważenia i pogardy, na manipulacje, zdrady i romanse, na gwałty małżeńskie. Towarzyszy temu nieadekwatne poczucie winy i coraz niższej wartości, rezygnacja z prawa do wsparcia, szacunku i miłości, do rozwijania własnej kariery i zainteresowań. 4. Zaprzeczanie faktom, zwłaszcza temu, że partner jest uzależniony – mimo oczywistych dowodów i doświadczeń, w myśl zasady: rodzinnych brudów nie pierze się na zewnątrz. Domownicy przyjmują normę nierozmawiania na tematy związane z nałogiem i nakaz udawania, że wszystko jest w porządku. Współuzależniona matka kupuje prezenty na urodziny dzieci w imieniu nieobecnego pijącego tatusia. Z namaszczeniem odprawia świąteczne rytuały, pomimo zażenowania i innych przykrych uczuć domowników, przymuszanych do udawania radości i rodzinnego szczęścia. 5. Nadkontrola: obsesyjne przeglądanie notatek, listów, plików komputerowych uzależnionego partnera. Szperanie po kieszeniach, podsłuchiwanie rozmów, telefonów, podpytywanie znajomych, ustawiczne telefonowanie do alkoholika, przyprowadzanie go z imprez, z barów, z pracy do domu, obwąchiwanie, śledzenie, angażowanie dzieci w te działania. Wymuszanie obietnic poprawy, stosowanie szantażu: „Jak nie przestaniesz pić, wyprowadzę się z dziećmi”, i brak konsekwencji we wcielaniu tego w czyn. Z czasem nawyk kontrolowania rozciąga się na inne bliskie osoby, na przykład dzieci, i na wszystkie sfery życia. Daje złudne poczucie bezpieczeństwa i kierowania swoim życiem. Połóż się przy ojcu Osoba współuzależniona przystosowuje swoje zachowania do nienormalnej sytuacji po to, by utrzymać jedność rodziny. Podobnie jak życie alkoholika kręci się wokół butelki, tak jej życie sprowadza się prawie w całości do wytrącania tej butelki z ręki alkoholika. Powoduje to szereg fizycznych, emocjonalnych i intelektualnych zmian, które prowadzą do stanu przypominającego uzależnienie. Lęk, rozpacz, pustka i próby dostosowania się do nienormalności zacierają umiejętność odróżniania złego i dobrego. Najczęściej cierpią na tym dzieci. Traktowane często instrumentalnie też starają się dostosować do nienormalności. Wanda Sztander w „Dzieciach w rodzinie z problemem alkoholowym” (PARPA 2003 r.) opisuje pięć obronnych wzorów funkcjonowania dzieci w takiej rodzinie. Bohater – poświęca się dla rodziny, opiekuje młodszym rodzeństwem, gdy rodzice ze sobą wojują, godzi ich. Wspomagacz – to dziecko najbliższe wzoru współuzależnienia, opiekuje się osobą pijącą, chroni ją. Gdy dorasta, zostaje żoną alkoholika lub mężem osoby uzależnionej. Wyrzutek buntownik – częsty odbiorca agresji alkoholowej i upokorzeń, zły uczeń, wagarowicz, „niedobre dziecko, przez które ojciec pije”, jak mawiają matki. Niewidoczne dziecko – ucieka od trudnych sytuacji, wycofuje się w świat swoich fantazji. Maskotka – sprawnie rozładowuje napięcia rodzinne. Śmieszek lub ukochana córeczka taty, synek mamusi. Bywa narażona na wykorzystanie seksualne za zgodą, a nawet namową matki: idź, połóż się przy ojcu, to zaśnie. Czasem rozpacz, desperacja osoby współuzależnionej są tak silne, a umiejętność realistycznego rozumowania tak zaburzona, że pojawia się magiczne wręcz myślenie w najważniejszej sprawie: co zrobić, żeby on przestał pić? – Niedawno do naszej grupy dołączyła elegancka, wykształcona pani – opowiada Marta. – Słyszała, że trzeba zabić kreta i trzy krople jego krwi wpuścić do wódki, to on przestanie. Całkiem poważnie zapytała: czy to prawda? Zbrodnie kuchenne W zakładzie karnym w Lublińcu 31 kobiet odbywa karę za zabójstwo męża albo partnera na tle współuzależnienia i przemocy. 30 razy zabójstwa dokonano nożem w kuchni. Dlatego mgr major Lidia Olejnik, dyrektor więzienia, nazywa te zbrodnie kuchennymi: – On pije i często bije, więc one w strachu, desperacji i rozpaczy chwytają za nóż. Potem ratują, wzywają pogotowie. W dwóch przypadkach nie ratowały, nie wzywały pogotowia. Ta, co udusiła męża rajstopami w łóżku (jedyna zbrodnia dokonana poza kuchnią), i ta, która poćwiartowała zwłoki. Jeszcze wczoraj były tu 32 skazane za takie zabójstwo, ale ta 32 wyszła po 5 latach na wolność. On chlał, nie pracował, piątka dzieci była na jej utrzymaniu. Topiła akurat smalec dla dzieci, kiedy on wrócił pijany i zaczął, rzucając wyzwiskami, maczać chleb w tym smalcu. Chwyciła za nóż i, broniąc jedzenia dla dzieci, trafiła go w serce. – Osadzone objęte są dwoma programami terapeutycznymi – mówi Halina Pietruszewska, psycholog więzienny, kierowniczka działu terapeutycznego. – W areszcie – żeby potrafiły opowiedzieć o swoim problemie przed sądem. W zakładzie karnym mają zaś terapię wspieraną przez Unię Europejską – zakład w Lublińcu jest partnerem Centrum Praw Kobiet w programie „Praca i godne życie kobiet – ofiar przemocy”. Maria Korzeniowska, l. 69, zabiła męża górnika w 1988 r., kiedy nie było jeszcze żadnych programów terapeutycznych: – Przed sądem nie potrafiłam powiedzieć, jak do tego doszło – mówi. – Dostałam 12 lat, ale karę odbywam z przerwami na leczenie. Bo płuca podziurawione połamanymi żebrami, odbita śledziona, nerki, ciężka nerwica, depresja: – Mąż lał mnie za każdym razem, jak się upił, przez 26 lat. W 1962 r., pracowała wtedy w Chełmku, złamał jej szczękę, rękę, powybijał zęby. Poszła na milicję, zamknęli go. Ale wieczorem przyszedł teść: – Czyś ty zgłupiała, kobieto – ryczał i zdzielił mnie kilka razy parasolką. Poszłam na milicję, odwołałam. Wypuścili i znowu się zaczęło. Niemal każda morderczyni ma złamany nos, pociętą twarz, przesuniętą szczękę, wybite zęby. Barbara, 52 l., troje dzieci, ma szramę na szyi: – Przejechał mi piłką ręczną do metalu i straszył, że głowę mi utnie. Wycofałam wtedy skargę z prokuratury. Teraz wiem, że źle zrobiłam. Na początku było super, była za nim: – Dopóki denaturat nie zaczął mu smakować. 16 lutego 2001 r., po 19 latach mordęgi, robiła w kuchni kanapki dla dzieci: – A on znowu z tą piłką do mnie i mówi: Nie będziesz, kurwo, jadła. No to wypchnęłam go tym nożem z kuchni. Wyrok: 8 lat, dolna granica, bo sąd wziął też pod uwagę, że gdy ona była w szpitalu, on dobierał się do dziewczynek. I że wcześniej odsiedział 7 lat za stosunek z córką z pierwszego małżeństwa: – A ja dopiero na sprawie dowiedziałam się, z kim żyłam. Małgorzata Foks, 33 lata, szwaczka, troje dzieci. 13 lat w toksycznym związku. Początkowo mąż pił umiarkowanie, ale kiedy został kominiarzem i miał codzienny dochód, zaczął ostro: – Wracał pijany, bił, rzeczy z domu sprzedawał. Ktoś go wkurzył – nie pożyczył mu pieniędzy albo nie dał się napić – to wyżywał się na mnie. Zrobiłam mu sprawę o alimenty, to zażądał, żeby połowę mu oddawać. Kiedy jednak leżał skacowany, trząsł się i błagał o alkohol, żal mi go było i piwo mu kupowałam. Powinnam była odejść, mogłam z dziećmi zamieszkać u babci. 12 sierpnia 2002 r. – pijany po raz nie wiadomo który – uderzył. Nie wytrzymała, pchnęła go nożem, trafiła w tętnicę płucną: – Krew tryskała, krzyczałam o ratunek, przybiegł szwagier, który mieszka przez drzwi, zadzwonił po pogotowie, przyjechał lekarz i stwierdził zgon na miejscu. Wyrok: 8 lat. Dzieci w pogotowiu opiekuńczym. Małgorzata pracuje w więziennej kuchni. W ramach terapii robi kurs opiekunów osób starszych i niepełnosprawnych. Podoba się jej to zajęcie. Kiedy wyjdzie – w czerwcu będzie mogła się starać o przedterminowe warunkowe zwolnienie – może wyjedzie do pracy za granicę. Bo tutaj, mówi, nie ma przyszłości. – Pracuję tutaj od dwudziestu lat i jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby któraś z tych kobiet wróciła za kraty – twierdzi major Olejnik. Jak walczyć z uzależnieniem od alkoholu? Jak sobie pomóc? – Najważniejsza, a zarazem najtrudniejsza dla osoby współuzależnionej, jest zmiana przekonań – twierdzi Jadwiga Fudała. – Chodzi o to, aby uwagę i działania przekierować z problemu picia partnera na siebie i dzieci. Co się ze mną dzieje? Jak mogę sobie pomóc? Jak mogę pomóc moim dzieciom? Przekierowanie uwagi utrudnia szereg obiegowych, fałszywych przekonań: „dzieci muszą mieć ojca”, „kobieta powinna mieć męża”, „lepszy taki chłop niż żaden”, „miłość to opieka i poświęcenie”, „on sobie beze mnie nie poradzi”. W grupach Al-Anon mówi się o oderwaniu lub uwolnieniu od niezdrowych, często bolesnych ingerencji w życie i obowiązki innej osoby oraz od problemów, których nie jesteśmy w stanie rozwiązać. Oderwanie opiera się na następujących przesłankach: każdy odpowiada za siebie, nie potrafimy rozwiązać problemów innej osoby, zamartwianie się sprawami innych nie pomaga. Pozwalamy więc innym być sobą, dajemy im swobodę decydowania o sobie. Tę samą swobodę dajemy też sobie. Nie kradnij mu odpowiedzialności – mówią w Al-Anon – nie bierz odpowiedzialności za jego picie. Zacznij uczyć się o faktach dotyczących uzależnienia i współuzależnienia. Nie obwiniaj alkoholika za swoje życie. Nie kontroluj go, nie tłumacz u szefa. Nie mów dzieciom – tata jest chory, ale nazywaj rzeczy po imieniu – jest pijany. Nie pomagaj; zacznij pozwalać mu na cierpienie. Kochaj twardą miłością. Zacznij mówić to, co myślisz, i robić to, co mówisz. Szefowa działu lecznictwa PARPA wspomina konferencję poświęconą współuzależnieniu, na którą przyjechał między innymi pełen dobrych chęci ksiądz. Na początku opowiadał, jak pomaga w tych sprawach swoim owieczkom: Widzę, że twój chłop pije. To ty, kochana, zrób z tym coś, ogarnij się, ugotuj, zatrzymaj go w domu. Na koniec, po wysłuchaniu kilku wykładów i dyskusji, wyznał ze skruchą: Nie będę już im tak mówił. Wojciech Markiewicz Oprócz wymienionych w tekście opracowań korzystałem z artykułu Zofii Sobolewskiej „Współuzależnienie” („Terapia uzależnienia i współuzależnienia” nr 2/98) oraz z opracowania Wandy Sztander „Rodzina z problemem alkoholowym”, PARPA, 1995. Jak rozpoznać uzależnienie od alkoholu? Jeżeli żyjesz z osobą uzależnioną, sprawdź, które z poniższych stwierdzeń odnosi się do Ciebie: • rozwiązywanie jego problemów lub łagodzenie jego cierpienia jest rzeczą najważniejszą w moim życiu, niezależnie od tego, ile mnie to emocjonalnie kosztuje; • chronię go przed konsekwencjami jego postępowania, kłamię, aby go osłonić, ukrywam jego złe postępki, nigdy nie pozwalam o nim źle mówić; • próbuję ze wszystkich sił nakłonić go, by postępował wedle moich wskazówek; • nie zwracam uwagi na własne odczucia i potrzeby, zajmują mnie tylko jego uczucia i jego potrzeby; • jestem gotowa zrobić wszystko, byle tylko mnie nie porzucił; • doświadczam znacznie więcej namiętności w burzliwym i dramatycznym związku; • jestem perfekcjonistką i za wszystko, co się nie udaje, winię siebie; • jestem w środku wściekła, czuję się niedoceniana i wykorzystywana; • udaję, że wszystko jest w porządku, choć wcale tak nie jest; • najważniejsze w moim życiu jest to, by mnie kochał, i to pragnienie nadaje mojemu życiu kształt. Jeśli co najmniej trzykrotnie odpowiedziałaś „tak” – jesteś osobą współuzależnioną. Za Wandą Sztander „Pułapka współuzależnienia”, PARPA 1995 Czym grozi współuzależnienie? U osób współuzależnionych mogą występować: • dojmujące cierpienie i gwałtowne zmiany nastroju, • poczucie niskiej wartości, • zaburzenia somatyczne i psychosomatyczne: bóle głowy, mięśni, serca, brzucha, wrzody żołądka i inne, z nerwicą włącznie, • stany depresyjne, myśli samobójcze, • zażywanie leków uspokajających, nasennych, alkoholu do uśmierzenia bólu, napięcia i niepokoju, co często prowadzi do uzależnienia, • nałogowe zachowania, jak np. zakupoholizm, obsesyjne jedzenie, kompulsywne palenie papierosów, picie kawy, • zaburzenia sfery seksualnej, • pustka duchowa – nerwowa koncentracja na szczegółach życia codziennego, bez niezbędnego dystansu do spraw drobnych i wypływająca stąd rozpacz, desperacja i brak nadziei, • brak zaufania do wszystkiego i wszystkich, • bardzo silny lęk przed wszelkimi nowościami i zmianami. Od AA do Al-Anon Termin współuzależnienie pojawił się w amerykańskim lecznictwie odwykowym pod koniec lat 70. XX w. Już jednak w latach 40. żony alkoholików, korzystających z utworzonego właśnie programu AA, zaczęły tworzyć grupy samopomocy, których początkowym zadaniem było wspieranie trzeźwiejących mężów. Z czasem chciały mieć także swój program i wykorzystały do tego celu reguły AA, nadając im nazwę Al-Anon. Od tamtej pory ruch Al-Anon dopomógł milionom Amerykanów. W Polsce pierwsze grupy powstały w końcu lat 80. Według Melody Beattie, „Koniec współuzależnienia”
Czas przestać myśleć o alkoholikach w sposób stereotypowy! Osoba uzależniona od alkoholu nie musi być zaniedbanym bezdomnym żebrzącym o kilka złotych na tanie wino. Objawy nałogu zwykle są znacznie bardziej subtelne, a sama choroba może dotknąć każdego z nas, niezależnie od płci, wieku, zasobności portfela, wykształcenia oraz pozycji zawodowej. W związku z tym w jaki sposób możemy rozpoznać niepokojące symptomy? Jak zachowuje się alkoholik? Regularne picie Wbrew powszechnemu przekonaniu alkoholik wcale nie musi być nieustannie pijany. Ciągłe pozostawanie pod wpływem substancji psychoaktywnej jest charakterystyczne dla zaawansowanych stadiów choroby. Na początku objawy mogą być znacznie bardziej subtelne. Osoba znajdująca się w początkowej fazie nałogu może na przykład codziennie relaksować się przy kieliszku wina lub poddawać się intoksykacji w każdą sobotę, zaś w pozostałe dni tygodnia powstrzymywać się od picia. W tym wypadku należy zwrócić uwagę na wewnętrzny przymus: problem pojawia się wtedy, gdy nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie wieczoru, weekendu lub spotkania z przyjaciółmi bez alkoholu. Przeczytaj również: Alkoholizm - objawy i leczenie Regulowanie nastroju za pomocą alkoholu Powodem do niepokoju może być także sytuacja, w której alkohol zaczyna być traktowany niczym remedium na wszystkie problemy i zmartwienia oraz uniwersalny sposób na poprawę samopoczucia. Alkoholik pije, by zagłuszyć negatywne emocje: smutek, frustrację czy gniew. Otaczanie się osobami pijącymi Nałogowiec aktywnie poszukuje okazji do napicia się, zaś towarzystwo osób niepijących jest dla niego coraz mniej atrakcyjne. Jedynym celem spotkań towarzyskich staje się wspólne wprowadzanie się w stan upojenia. Można powiedzieć, że na pewnym etapie imprezy stanowią tylko pretekst mający usprawiedliwić sięganie po kieliszek. Może się również zdarzyć, że ów pretekst przestanie być potrzebny, a alkoholik zacznie pić w samotności (choć do tej pory tego nie robił). Picie coraz większych ilości alkoholu Charakterystycznym zachowaniem osób uzależnionych jest narzucanie coraz szybszego tempa picia i inicjowanie następujących po sobie „kolejek”. Zwiększenie ilości spożywanego alkoholu ma związek z rosnącą tolerancję. „Mocna głowa”, którą tak wiele osób lubi się chwalić, nie jest więc powodem do dumy, a jednym z objawów rozwijającej się choroby. Przeczytaj również: Fizyczne objawy głodu alkoholowego u osób uzależnionych Chcesz zapisać się na terapię alkoholową? Skontaktuj się z nami, postaramy się dobrać dla Ciebie najwłaściwszy okres terapii alkoholowej w naszym Ośrodku Leczenia Uzależnień. Zaniedbywanie obowiązków i relacji z bliskimi Na pewnym etapie uzależnienia alkohol staje się najważniejszą rzeczą w życiu, zaś reszta istotnych do tej pory kwestii traci na znaczeniu. Nałogowiec zaniedbuje obowiązki domowe, pracę zawodową, przyjaciół i rodzinę. Porzuca dotychczasowe zainteresowania i pasje, a jego ulubionym sposobem spędzania czasu staje się picie. Brak świadomości problemu Jednym z najbardziej uciążliwych zachowań alkoholików, na które skarżą się ich bliscy, jest skłonność do nieuczciwości i manipulacji. Co ciekawe, w rzeczywistości osoby uzależnione nie uciekają się do świadomych kłamstw. Można powiedzieć, że najbardziej oszukują same siebie, ponieważ nie dopuszczają do siebie świadomości na temat własnego nałogu. Nie łączą postępujących, negatywnych konsekwencji ze swoim piciem i wciąż utrzymują, że całkowicie kontrolują swoje zachowanie. Przeczytaj również: Leczenie alkoholizmu
jak zachowywac sie w stosunku do alkoholika